Dzisiejszy dzień jest Twój. Podaj Dalej!
żyję slow, bo jestem tego warta
Blog > Komentarze do wpisu

67 moja wersja

Dobra, wiem. Czasami miewam przesadnie pozytywne podejście, ale życie mnie do tego nieustannie inspiruje. Kwestia emerytury po 67. roku życia. Dobrze, najpierw trzeba tego wieku dożyć. A teraz druga sprawa i moje podejście: cudownie! Poważnie. Jak to usłyszałam i przestałam się śmiać, to pomyślałam, że to naprawdę super. Dlaczego? Bo mam 35 lat i dotarło do mnie, że po przepracowaniu 14 lat jestem dalej na początku. Nigdzie mi się nie spieszy, wcześniejsza emerytura mi nie grozi, mam jeszcze 30 lat, żeby się realizować, ba, spokojnie urodzić dziecko, wrócić do pracy, która jest moją pasją. Wszystko jeszcze przede mną. Poczułam się jak nowo narodzona. I szczęśliwa. Na dobrą sprawę i tak nie czuję się kompletnie gotowa do myślenia o emeryturze. Jeszcze pokolenie moich rodziców poszło na emeryturę w wieku 50 paru lat. I wcale im nie zazdroszczę, bo mieć mnóstwo czasu, nie mieć dość kasy, żeby ten czas fajnie spędzać, co się kończy albo jaką poboczną pracą, albo chorowaniem i chodzeniem po lekarzach i oglądaniem serial w nieskończoność i życiem życiem innych, e nie. A tak? Zmienia to zupełnie sytuację na rynku pracy. Nie mam pojęcia, jak będzie za rok, dziesięć, trzydzieści i całkiem możliwe, że system emerytalny ulegnie zmianie jeszcze z 5 razy, ale na dziś strasznie mi się to podoba. Istotą rzeczy jest to, co powinno być nią bez względu na myśl o emeryturze: robienie w życiu tego, co się co najmniej lubi, chociaż pasja jest lepsza. Wiem, że mnóstwo ludzi nienawidzi swojej pracy, ale właśnie tym bardziej powinni znaleźć w sobie odwagę i chęć do zmiany tego stanu. Nie ważne czy na etacie, czy w wolnym zawodzie. To zupełnie drugorzędne. Podstawą jest znalezienie swojego ideału. W końcu można szukać długo, ważne, aby do skutku. A jak nie teraz, to spokojnie. Nikomu się nie spieszy ;-) 

 

 

PS. Mąż mnie właśnie uświadomił, że nas ta zmiana jeszcze nie obejmie. No szkoda, nie zmienia to jednak mojego podejścia. Każdy z nas powinien znaleźć to, co daje mu satysfakcję i się tego trzymać. Poczucie spełnienia jest bezcenne. W każdej dziedzinie życia. I w każdym wieku.

środa, 04 kwietnia 2012, l.marzena
Tagi: 67
NOWY ADRES BLOGA: http://slowlife-by-marzena.blogspot.com/

Polecane wpisy

  • boska salsa

    Kocham salsę od kiedy na nią chodzę. Od początku podobało mi się podejście instruktora, ale dziś przeszedł samego siebie :) tańczymy. po którymś obrocie zapląta

  • są takie dni w tygodniu...

    I dobrze. Ale dobre jest połączenie: i zaraz obok: cudne połączenie. Jędrusik niemożliwie oddaje kobiece nastroje ;) Tak mnie naszło właśnie w poniedziałek. Ale

  • Zawsze w górę

    Własna droga, bezmierny horyzont i oczy szeroko otwarte. Gdzieś mi wpadł w ucho wywiad z Magdą Gessler, w którym zapytano ją, czy ogląda programy Ramseya. Czyli

  • Motyle na Dzień Ojca

    Rano. Spieszę się do pracy, a tu dzieciaki zza pleców wyciągają to to. Zachwyt! Uuuu łaaaa jakie piękne...- Motyle tato, to są motyle – wyjaśnia dumnie Ma

Komentarze
2014/02/25 13:08:05
No ja mam taką pracę, wypełniam ludziom pit-38 i jestem szczęśliwa. Nie moge narzekać choć to pewnie niepewna praca.
-
2014/06/13 18:14:35
Dokładnie, mąż ma rację, zmiana będzie następować stopniowo. Nadal jednak, jeśli kogoś kręci zabudowa, sadzenie marchewek czy informatyka, to niech to robi, bo będzie miał dłuuugo nieszczęśliwe życie :) I tego się trzymajmy!